Redukcja dla każdego pewnie ma inne definicje. Kulturysta powie że do wydobywanie mięśni przez zmniejszenie poziomu tłuszczu a 90% społeczeństwa żę chudnięcie. Ja z uwagi na to że zawsze uważałem się za osobę grubą do odchudzania tudzież redukcji podchodziłem wielokrotnie. Wiem że diety wykluczeniowe mi nie służą. Nie lubię się ograniczać. Bardzo podoba mi się jednak Japońska filozofia -jedz co chcesz tylko z umiarem. Boksowałem się już z agresywnym cięciem to też nie jest dobre rozwiązanie. To taka porada i obserwacja po pierwszej w życiu z sukcesem przeprowadzonej przemianie. Mniej nie znaczy lepiej. Obcięcie ilości spożywanych kalorii dużo poniżej wydatku energetycznego doprowadzi do braków mikro i makroskładników, upośledzenia funkcjonowania organizmu, spadków energetycznych, obniżenia poziomu zużywanych kalorii gdyż organizm wejdzie w tryb awaryjny, a gdy nie jest się sportowcem z żelaznym mentalem – do kompulsywnych napadów obżarstwa. Trzeba uświadomić sobie dwie sprawy – redukcja to proces, który nie trwa kilka tygodni a parę miesięcy. Na diecie jest się cały czas i ma ona dostarczać nam tego czego potrzeba poza zbilansowanym makro – przyjemności. byśmy nie czuli się jakbyśmy byli na diecie odchudzającej tylko w reżimie dietetycznym. Dla mnie np. dużą wartość ma coś takiego – moje zapotrzebowanie to 3300 kcal, spożywam dziennie 3200, nie czuję głodu, nie objadam się, posiłki skomponowałem takie jak lubię. Jem śniadania, posiłek przed treningiem, posiłek po treningu. Zostaje mi kolacja. Mam już w 80% wypełnione makro a do spożycia jakieś 700kcal. Mogę bez wyrzutów sumienia, nie czując się jak odludek usiąść do kolacji z rodziną, ciesząc się z nimi i podsumowując dzień. Gdybym uciął od razu 700ckal z zapotrzebowania to początek byłby super – szybka utrata wagi, brak głodu bo są jeszcze spore zapasy w organizmie ale nie byłbym w stanie z tym funkcjonować a tym bardziej kiedy po 4-6 tyg efekty by wyhamowały. Tichsze budjesz dalsze jedjesz czy jakoś tak 🙂
Redukcja – czy mniej znaczy więcej?
SQ
BP
DL