Proporcje

Góry uczą proporcji. Tę lekcję zawdzięczam Beskidowi Żywieckiemu, który w wyjątkowy sposób prowadzi po swoich włościach. Początki są takie że wiedzie nas ciekawość i bardzo mocno startujemy w strome podejścia używając całych swoich sił, kiedy już wejdziemy we właściwy krajobraz idziemy śmiało ciesząc się dniem przez długie hale od czasu do czasu dochodząc do jakiegoś szczytu i napawając się widokiem. Można się w tych górach rozmiłować ale koniec końców trzeba też z nich zejść. I schodzimy nie dlatego że przestało się podobać, że nie mamy sił albo planu na dalszą wędrówkę. Schodzimy bo dzień się kończy, znikamy. Po nas tą trasę, jak wcześniej przed nami przebędą tysiące stóp. Będziemy wspominać ludzi spotkanych chwilkę lub towarzyszących nam pewien czas. Zapamiętamy momenty… Niech to echo uzupełni ciekawa informacja, którą usłyszałem w radio jadąc na szlak – gdyby życie trwało dobę, to o 7 rano mielibyśmy 30lat, więc cały dzień przed nami.