Palenica jest troszkę wizytówką Szczawnicy dlatego to ciekawie zainwestowana góra.

Jest tor narciarski ale i w sezonie letnim działa wyciąg góra-dół. Sama przejażdżka pierwszy raz budzi emocje. nawet jadąc w dół i oglądając panoramę miasta można się zachwycić mimo że potrafi bujać. Są takie troszkę dwa światy co charakterystyczne dla Pienin. Jesteś w rynku Szczawnicy gdzie albo odbywają się wydarzenia organizowane przez miasto albo zwyczajnie panuje gwar nad Grajcarkiem, stragany, sklepiki, knajpki.

Wsiadasz na ławkę wiozącą Cię w górę i nagle wszystko cichnie w oddali. Po pewnym czasie następuje reset – unosisz się nad lasem, słychać tylko mechanizm wyciągu i świst wiatru. Lediwe kilka metrów nim zeskoczysz z ławeczki by postawić stopy na szczycie odkrywasz że znalazłeś się nad tym miejskim zgiełkiem. Widać szlaki, otoczenie gór, leżaczki ułożone w kierunku słońca które aż zachęcają by na nich usiąść, zjeść lody, napić się. To taka enklawa. Oczywiście dla piechurów jest stąd mnóstwo ścieżek ale dla mnie Palenica była zawsze czymś w rodzaju miejsca w którym promienie słońca łapie się policzkami przy zamkniętych oczach. To jednak nie oznacza cichej sielanki 😛 Wrzask dzieci, tor saneczkowy – to miejsce żyje ale żyje jakby odcinając wszystko