Gosztyński pisał że, każdy ma swoje Berdo. Jak ja to rozumiem? Dla mnie Berdo to trochę metafora życia.
Usiądź na Przełęczy Goprowskiej i spójrz na te schodki wiodące w kierunku Berdo. Są jedne – tu zaczynasz a kończysz tam. Kiedy się na nich znajdziesz uświadomisz sobie że niektórzy dopiero wchodzą, inni są już prawie u celu a Ty jesteś w ruchu. Każdy ma swój sposób na ich pokonanie jedni na początku wbiegają by później zwolnić kroku, inni idą stabilnie potrzebując czasem przerw.
Pewnik jest jednak taki że każdy wejdzie na Berdo prędzej czy później ale dobrze kiedy ktoś pojdzie przodem i udowodni że się da, ktoś poda rękę w chwili słabości i jest ktoś z kim można się na moment zatrzymać, odwrócić i ponapawać widokiem, którego nie da się opowiedzieć. To od Ciebie zależy jak tę drogę przebędziesz – może ktoś będzie potrzebował Twojego wsparcia, a może zaczniesz się ścigać niewiadomo z kim i nie wiadomo w jakim celu.